Media prześledziły dane dotyczące rządowych wydatków – w oficjalnym rejestrze wykazano co najmniej sześć osobnych opłat hotelowych w Toronto na łączną kwotę 174 tys. dol. Melania Trump nie została jednak na noc w Kanadzie.

Suma wyniosła ok. osiem razy więcej niż koszt noclegów sztabu pierwszej damy, które zostały wymienione osobno. Oprócz opłat hotelowych podróż ta wiązała się z kosztami transportu w wysokości 21 tys. dol. Wizyta Melanii Trump z 23 września 2017 roku obejmowała dwudziestominutowe spotkanie z brytyjskim księciem Harrym w Sheratonie, odpoczynek w hotelu Ritz-Carlton, ponowne spotkanie w Sheratonie, gdzie pierwsza dama przywitała się z amerykańskimi sportowcami biorącymi udział w grach Invictus (to wydarzenie dla niepełnosprawnych weteranów, organizowane od 2014 roku przez księcia Harry'ego) i wygłosiła przemówienie trwające minutę i 15 sekund. Następnie wraz z premierem Justinem Trudeau i jego rodziną ogląda ceremonię otwarcia Invictus w Air Canada Centre. Po północy wróciła do Stanów Zjednoczonych.

Media spekulują, w jaki sposób Melanii Trump i jej pracownikom udało się wydać prawie 200 tys. dol. w czasie 12-godzinnej wizyty. To niemal dwa razy więcej niż rachunek za hotel w Kairze, gdzie pierwsza dama zatrzymała się na jeden dzień w październiku 2018 roku – wtedy opłaty hotelowe wyniosły ok. 95 tys. dol.

Rzeczniczka pierwszej damy Stephanie Grisham na pytanie o te wydatki odpowiedziała, że gdy podróżuje Prezydent lub Pierwsza Dama, ich sztab przyjeżdża z wyprzedzeniem, aby zapewnić bezpieczeństwo, opiekę medyczną, komunikację i logistykę. „Pani Trump podróżuje ze znacznie mniejszym zespołem personelu niż jej poprzednicy” – dodała.

Według oficjalnych rejestrów poprzednia pierwsza dama, Michelle Obama, wydała ok. 18 tys. dol. na transport w ciągu 10 dni w Kopenhadze podczas podróży w 2009 r. Z kolei jej dwudniowa wizyta w chińskim Chengdu w 2014 r. kosztowała ponad 220 tys. dol. za rachunki hotelowe. Suma ta obejmowała wydatki na jej personel i bezpieczeństwo.

>>> Czytaj także: Zlęknione mocarstwa. Czego historia może nauczyć Donalda Trumpa?