Do świata biznesu Soszyńska weszła dzięki swojemu mężowi Wojciechowi, którego ojciec Ignacy jeszcze przed wojną na warszawskiej Woli produkował odżywki do włosów. Zmuszony do emigracji, w latach 50. trafił na Sorbonę, na wydział chemiczny ze specjalnością olejki eteryczne. Później w Grasse poznał jeszcze tajniki tworzenia kompozycji zapachowych i zaczął szukać sposobu, by założyć własny biznes. Trafił wreszcie do Maroka, gdzie udało mu się zgromadzić odpowiedni kapitał i w Cassablance kupić Fragrance Floral, jedną z najstarszych firm produkujących olejki eteryczne. Po piętnastu latach do Ignacego dołączył dwudziestoletni wówczas Wojciech Soszyński. Panowie niemal się nie znali - nie widzieli się od 15 lat, czyli od czasu, gdy Ignacy wyjechał z Francji -  ale biznes prowadzili razem na tyle skutecznie, że wkrótce stali się największymi wytwórcami olejków w Afryce Północnej.

W latach 70. Soszyński senior postanowił wrócić do Polski. W 1978 roku w Poznaniu ruszyła jedna z pierwszych w kraju firm polonijnych, Inter-Fragrance, która - podobnie jak poprzedni biznes Soszyńskich - odniosła wielki sukces. Firma handlowała wszystkim - od produktów spożywczych po kosmetyki - i wkrótce stała się największym prywatnym przedsiębiorstwem bloku wschodniego, a Ignacy Soszyński po ośmiu latach od powrotu do kraju znalazł się na pierwszym miejscu listy najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost".

Wojciech Soszyński do ojca dołączył w 1981 roku (rodzinny biznes w Afryce został sprzedany), bo zanim zdecydował się wrócić do Polski, zrobił sobie przystanek w Belgii. "Tu było dla niego zbyt szaro i zbyt zimno. Przez pierwsze lata małżeństwa, kiedy już mieszkaliśmy w Polsce, zimą prawie nie wychodził z domu" - tłumaczy magazynowi "Forbes" Dorota Soszyńska.

Tymczasem Inter-Fragrance - jak na tamte czasy - rozrastała się nazbyt szybko. "Zatrudnialiśmy już 1500 osób. Musieliśmy podzielić firmę, bo w tamtych czasach wciąż jednak władze krzywo patrzyły na takich „Rockefellerów”. Powstało kilka mniejszych przedsiębiorstw po 200-300 osób, rozsianych po kraju. Mniej się rzucały w oczy" - tak po latach Soszyński tłumaczy "Pulsowi Biznesu" ówczesną decyzję o podziale firmy. Jedną z odnóg Inter-Fragrance był założony w 1982 roku Oceanic, który Wojciech Soszyński rozwijał już z żoną Dorotą.

Muzyka uczy biznesu

Soszyńska poznała swojego przyszłego męża jeszcze jako nastolatka, w czasie kiedy mieszkał i pracował w Maroku. Dla niego (i dla firmy) zrezygnowała z kariery muzycznej, skończyła bowiem Akademię Muzyczną w Gdańsku na dwóch kierunkach - w klasie fortepianu i wychowania muzycznego. Jednak, jak podkreśla wielokrotnie, wykształcenie muzyczne bardzo pomogło jej w pracy. "Muzyka bardzo pomaga mi w biznesie. Muzyka klasyczna to przede wszystkim konstrukcja. Nauczyła mnie organizacji czasu, dyscypliny, konsekwencji, analitycznego myślenia. Wykształciła we mnie także wrażliwość, która w pracy jest bardzo ważna, ponieważ czerpiemy inspirację z otaczającego nas świata" - mówi portalowi e-vice Soszyńska.

Zaledwie dwudziestokilkuletnia wtedy niedoszła pianistka do rodzinnej firmy dołączyła w 1986 roku i odpowiadała w niej początkowo za dział kreacji - jej zadaniem było obserwowanie trendów na świecie, projektowanie opakowań i budowanie strategii marketingowych. "Wtedy produkowaliśmy na licencji kosmetyki dla Heleny Rubinstein, byliśmy też dystrybutorami wielu marek selektywnych: pielęgnacyjnych i zapachowych, m.in. La Prairie czy Christiana Diora. Mogłam obserwować, w jaki sposób pracują te marki, i dzięki temu poszerzać swoją wiedzę" - wspomina po latach w rozmowie z naTemat.pl Soszyńska.

Pomóżmy alergikom

Te doświadczenia pomogły Soszyńskim w latach 90., kiedy firma przeżywała kryzys. Polacy rzucili się wtedy na wszystko, co pochodziło z Zachodu i odwrócili się od rodzimych marek. Inter-Fragrance musiał zacząć niemal od nowa - Soszyńscy zredukowali firmę, zwolnili cześć załogi. I wykorzystali stare kontakty, zostając pierwszą w Polsce firmą dystrybucyjną marek selektywnych, m.in. kosmetyków Diora.

Jednocześnie Soszyńscy szukali nowej koncepcji na biznes i znaleźli ją - pod szyldem marki Oceanic. Na pomysł kosmetyków dla alergików wpadli przypadkowo w czasie przeglądania gazet, które donosiły o rosnącej skali problemu. Liczba chorych w Polsce rosła, a produktów przeznaczonych dla nich na naszym rynku nie było wtedy niemal wcale. "Nasz pierwszy krem hipoalergiczny, prekursor dzisiejszej marki AA - mimo że bez kompozycji zapachowych, w siermiężnym opakowaniu - sprzedawał się na tony i to bez promocji. Produkcja w manufakturze w Trąbkach Małych pod Gdańskiem „trzeszczała w szwach”. Potem od razu bomba: linia kosmetyków dla alergików. I gigantyczne ssanie rynku" - wspomina w rozmowie ze "Wprost" Dorota Soszyńska.

Dziś Oceanic, między innymi pod marką AA, produkuje nie tylko kosmetyki przeznaczone do skóry wrażliwej i alergicznej, ale także preparaty dla osób po chemio- i radioterapii oraz dermokosmetyki dla diabetyków, którzy w wyniku choroby zmagają się z bardzo przesuszoną skórą. Rozwinął się także ośrodek w Trąbkach - Soszyńscy zainwestowali około 60 mln zł w budowę i modernizację laboratoriów naukowo-badawczych oraz fabryki kosmetyków i farmaceutyków.

Soszyńscy są także właścicielami firmy Euro Fragrance, dystrybutora luksusowych perfum i kosmetyków takich marek, jak Prada, Paco Rabanne, Nina Ricci czy Valmont.

Kariera wymaga poświęceń

Sama Soszyńska, pomimo że wraz z mężem odniosła ogromny sukces, przyznaje jednak, że nie było łatwo. "Prowadzenie biznesu to nie jest taka łatwa sprawa. W życiu zawsze jest coś kosztem czegoś. Trzeba mieć silną osobowość i odporność psychiczną. Firma to wyzwanie, które łączy się z odpowiedzialnością za biznes, za ludzi. Każda decyzja ma swoje konsekwencje. (...) Potrzebna jest także odwaga, rozwaga i pokora. Nieraz musiałam podejmować trudne decyzje. Również dotyczące bliskich. Wyjeżdżałam na spotkania biznesowe, a obok córka stała i mówiła: „Mamo, poczytaj mi bajkę, chcę, żebyś została w domu”. Jak każda kobieta, jak każda matka miałam rozterki. Wyjeżdżałam z bólem serca, ze łzami w oczach" - opowiada Soszyńska dziennikarce naTemat.pl.

Córka Soszyńskich Nicole ma teraz własną firmę w branży modowej, a wraz z matką założyła bloga poświęconego - jak deklarują Soszyńskie - "stylowym nowościom, modzie, podróżom i branży kosmetycznej".

Dorota Soszyńska nie zapomina jednak o rozwoju Oceanic - w 2014 roku wraz z mężem chcą firmę wprowadzić na giełdę. W ręce inwestorów trafi pakiet mniejszościowy, a analitycy już oceniają, że będzie to jedna z najbardziej interesujących spółek na GPW.