Złośliwi mówią, że Lukas przespał moment, kiedy w Polsce można było szybko wskoczyć do czołówki rynku. Teraz Francuzi z Credit Agricole, którzy są jego właścicielami, postanowili włączyć piąty bieg. Zmieniają model biznesowy, rezygnują z szybkich pożyczek i nastawiają się na bankowość uniwersalną, czyli konta, kredyty i depozyty. Zdecydowali się też na odważny krok. Właśnie Lukas zmienia nazwę na Credit Agricole.

– Od zawsze byłem zdania, że trzeba wykorzystywać potencjał nazwy naszego głównego akcjonariusza – mówi Romuald Szeliga, prezes Credit Agricole Bank Polska.

Trudne połączenie

Z Lukasem związany jest od czterech lat, za to z bankowością od ponad 20. Jednak po ukończeniu studiów ekonomicznych wcale nie było pewne, że będzie pracował w instytucjach finansowych.

– Długo zastanawiałem się, co chcę robić, dlatego pracowałem w bardzo różnych miejscach, szukając tego, w którym będę czuł się jak najlepiej – mówi Szeliga. Był np. kierownikiem ośrodka wczasowego, a także zajmował się zaopatrzeniem Domów Towarowych Centrum.

– Do bankowości przekonałem się dlatego, że tak naprawdę pozwala łączyć wiele rzeczy, np. raz zarządzałem ryzykiem kredytowym, a innym razem budowałem sieć sprzedaży – mówi.

Zaczynał w PKO BP, w którym nadzorował sieć placówek w Poznańskiem. Po wydzieleniu ze struktur dziewięciu banków zajął się organizacją od zera działalności Wielkopolskiego Banku Kredytowego. W sumie w WBK przepracował 12 lat, a w tym czasie m.in. tworzył i zarządzał w nim siecią placówek, wypracowując standardy obsługi klientów, procedury i procesy. Odpowiadał za marketing i sprzedaż, współtworzył koncepcję segmentacji klientów i strategię rozwoju bankowości elektronicznej. Przyłożył też rękę do wejścia banku na giełdę, a także koordynował jego fuzję z Bankiem Zachodnim.

– Czas łączenia tych dwóch banków dzisiaj mogę uznać za najtrudniejszy moment w mojej karierze zawodowej – mówi Szeliga. Wyjaśnia, że tego typu procesy wymagają dokonania wielu bardzo trudnych wyborów, a jeden mały błąd mógł spowodować klęskę całego projektu i problemy dwóch dużych instytucji finansowych.

Bank od nowa

W połączonym banku BZ WBK został członkiem zarządu, odpowiadając za wiele projektów sprzedażowych, procedury i procesy oraz departament skarbu. Od 2003 r. pracował w Banku BPH, gdzie jako dyrektor zarządzający kierował rozwojem jednego z czterech makroregionów bankowości detalicznej.

Zanim przyszedł do Lukasa, długo zastanawiał się, czy chce kierować takim biznesem. Zwykle zarządzał bankiem uniwersalnym, a Lukas zajmował się wtedy udzielaniem kredytów gotówkowych i sprzedażą ratalną w sklepach. Do tego bank od roku nie miał prezesa.

– To dwie zupełnie różne filozofie biznesu i dwa inne sposoby na generowanie zysków – mówi Szeliga. Ostatecznie przekonały go spotkania w Paryżu z przedstawicielami Credit Agricole.

Tworząc nową strategię banku, Szeliga miał okazję pokazać, co potrafi. Zmiana modelu biznesu wymagała zbudowania banku właściwie od nowa. Trzeba było wprowadzić inny model sprzedaży, nowe produkty, przeszkolić pracowników. A do tego przekonać właściciela, że chociaż proces będzie kosztowny, warto w niego zainwestować. Zwłaszcza że grupa nie ma teraz – w związku z zaangażowaniem w Grecji – najłatwiejszej sytuacji finansowej. Zastanawiano się nawet, kiedy wyda komunikat, że sprzedaje biznes w Polsce.

Szeliga zapytany o cel zawodowy, do którego dąży, odpowiada, że chciałby, żeby Lukas Bank za trzy lata był liczącym się na polskim rynku bankiem detalicznym. Eksperci dają mu na to 50 proc. szans.