Od ponad ośmiu lat zajmuje stanowisko prezesa Raiffeisen Bank Polska, należy o najdłuższym stażu szefów banków w naszym kraju. Ponad 20-letnią karierę zawodową Piotr Czarnecki od początku związał z sektorem bankowym. Pierwsze doświadczenia zdobywał w Londynie, jeszcze przed przełomem 1989 r. Po głosowaniu w czerwcu w polskiej placówce dyplomatycznej w pierwszych wolnych wyborach podjął decyzję o powrocie do kraju.

– Znajomi pytali mnie, do czego chcę wracać, skoro polska gospodarka pogrążona jest w chaosie, a perspektywy są marne – mówi Czarnecki. Ale podobne pytania zadawali mu koledzy z warszawskiego liceum, kiedy powiedział im, że zamierza studiować zarządzanie na politechnice. – Śmiali się, że zamiast porządnego wykształcenia, czyli tytułu inżyniera, chcę być dyrektorem. To było na początku lat 80., kiedy w Polsce pogłębiał się kryzys. A ja już wtedy wiedziałem, że chcę być menedżerem. Natomiast późniejsze wejście w bankowość było bardziej dziełem przypadku niż świadomym wyborem – wspomina Czarnecki.

Twarda nauka

Po przyjeździe do Warszawy nie czekał długo na oferty pracy. Przyjął propozycję Wojciecha Kostrzewy, który wtedy tworzył Polski Bank Rozwoju. Kolejnym etapem była praca w Kredyt Banku, gdzie do 1994 r. był dyrektorem departamentu kredytów. W tym czasie intensywnie się uczył, biorąc udział w zagranicznych szkoleniach, skąd przenosił do polskiej bankowości zachodnie wzorce.

– To wymagało stałego pogłębiania wiedzy, my goniliśmy świat, który przecież nie stał w miejscu. Z kursów praktycznej bankowości coraz mocniej wchodziłem w wiedzę z zakresu zarządzania. Po przejściu do Rabobanku wybrałem się na kilkumiesięczny wycisk w Harvard University – wspomina Czarnecki. Po 10 latach zaliczył równie prestiżowy kurs menedżerski na Uniwersytecie Columbia.

W latach 1996 – 2000 zasiadał w zarządzie Rabobank Polska, odpowiadając m.in. za komercję i operacje. Potem jeszcze przez półtora roku był współtwórcą i prezesem spółki Getin SA, którą w maju 2001 r. – w środku giełdowej bessy – wprowadził na GPW. Na jej fundamentach powstał Getin Holding, który dzisiaj jest w indeksie 20 największych spółek na warszawskim parkiecie.

Wyzwania po fuzji

Po Getinie przyszedł czas na Telekomunikację Polską, gdzie w 2002 r. kierował pionem klientów biznesowych, dokonując w nim głębokiej restrukturyzacji. W tym czasie zasiadał w radach nadzorczych EFL i Lukas Banku.

– W czasie tej przerwy ciągle myślałem o powrocie do bezpośredniego zarządzania bankiem, ale na moich warunkach – podkreśla Czarnecki. Taka okazja nadarzyła się, gdy szefowie austriackiego Raiffeisena postanowili „rozruszać” polską filię, która – mimo że powstała jako pierwszy zagraniczny bank w Polsce w 1991 r. – ciągle pozostawała niszową instytucją.

– Musiałem obudzić tę organizację, dać ludziom impuls. Ścięliśmy koszty, nie redukując zatrudnienia, zwiększyliśmy przychody – podkreśla Czarnecki. W ciągu kilku lat Raiffeisen stał się jednym z najbardziej dochodowych banków w sektorze. Oprócz obsługi firm, w czym specjalizował się od początku, skoncentrował się na klasie średniej i klientach zamożnych.

W najbliższym czasie, po finalizacji połączenia z Polbankiem, Raiffeisen będzie musiał sprostać nowemu wyzwaniu – walce o rynek detaliczny.

W wolnym czasie Czarnecki uprawia sport, od niedawna fascynują go harleye. Jest miłośnikiem muzyki, od 40 lat śpiewa, ostatnio w męskim zespole wokalnym Des Singers.